Symbole narodowe Szwajcarii a komercja

Wyobrażacie sobie polską flagę na papierze toaletowym, proszku do prania, jajkach czy pączku? Wyobrażacie sobie reklamę telewizyjną, w której zaspana pani w piżamce sobie nuci pierwsze nuty Mazurka Dąbrowskiego leniwie parząc kawkę? Wyobrażacie sobie flagi Polski powiewające nad domami nie tylko od święta, ale na co dzień?

Nie wyobrażacie sobie. Ja też sobie nie wyobrażam. To są w końcu nasze symbole narodowe. Chcąc nie chcąc wyrosłam w poczuciu, że barwy narodowe i hymn to strefa sacrum. Obecność flagi wymaga zrobienia miny na rybkę rozdymkokształtną i ściągnięcia brwi na Macierewicza w obliczu parówki. To chyba kwestia wychowania. Większość dzieciaków w końcu pierwszy kontakt z  symbolami narodowymi miała na nudnych akademiach szkolnych, oglądając niezrozumiale pompatyczne składanie kwiatów na grobach i… na stadionach.

Czytaj dalej …

Czy Szwajcaria została założona przez Templariuszy?

18 maja 1291 roku upadł i został zrównany z ziemią ostatni bastion Templariuszy na Ziemi Świętej – twierdza Akka. Zaledwie kilka miesięcy później, 1 sierpnia, trzy niewielkie regiony przyszłej Szwajcarii podpisały Akt Konfederacji. Przypadek? Nie sądzę!

Hipoteza, że Szwajcaria została założona przez Templariuszy ma bardzo wielu zwolenników nie tylko wśród amatorów teorii spiskowych, ale również poważnych historyków. Co ciekawe, zarówno ten temat jak i wczesna historia Szwajcarii jest dość słabo zbadana i owiana wieloma legendami.

Czytaj dalej …

Blogowanie pod jemiołą

2 grudnia czas zacząć! A co 2 grudnia oznacza dla tych, co lubią się z nami całować pod jemiołą? Oczywiście otwarte okienko w moim Szwajcarskim Blabliblu wraz z odrobiną prastarej pogańskiej magii z alpejskich mglistych hal, a także takim jednym małym konkursikiem z wieloma nagrodami i rabatami!

Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o szwajcarskich tradycjach okołoświątecznych. I klops! W Szwajcarii święta się niestety zglobalizowały i zateizowały i wyglądają obecnie tak samo jak wszystkie inne spotkania rodzinne.

Czytaj dalej …

Quiz Wiedzy o Szwajcarii

Z okazji 1 sierpnia – Święta Narodowego Szwajcarii – zapraszam Was na Quiz Wiedzy o Szwajcarii! Czy chcecie sprawdzić, swoją wiedzę o historii, geografii, polityce i aktualnościach helweckiej przystani szczęśliwości? To do dzieła! Tym razem quiz znajduje się na profesjonalnej stronie, która sama Wam podliczy punkty i poda właściwe odpowiedzi.
Link do quizu znajduje się TU.

Czytaj dalej …

Królowa krów może być tylko jedna!…

Słyszeliście kiedyś, drogie polskie mięska, o walkach krów w Szwajcarii? Już uszami wyobraźni słyszę ten huralny jęk… Jak nie o związkach polsko-szwajcarskich, to o krowach! No ale w końcu jesteście na blogu Szwajcarskie Blabliblu, więc czego tu się spodziewać? Na pewno nie charakterystyki porównawczej Kaczyńskiego i Dudy, chociaż ostatnio było całkiem niespodziewanie o kupach, także wiecie – nic nie wiadomo.

Czytaj dalej …

Golf krowimi kupami czyli Chüefladefäscht

Dnie stają się coraz dłuższe, noc zapada już niemal o 22, stroje kąpielowe się wietrzą po zimowym zapiwniczeniu, sadełko jest torturowane na wszelkich fitnessach i joggingach, a skóra starzeje się w oczach na solarium. Jednym słowem: czas zacząć brązowo-słoneczny czas urlopów! Co na to szwajcarskie krowy?

Czytaj dalej …

Miałeś Szwajcarze alpejski róg…

Parafrazując Wyspiańskiego z „Wesela”. W zasadzie nie miałeś, a masz. Czyli dziś będzie o rogu alpejskim, jak sama nazwa wskazuje.

Róg alpejski, piękne Panie, brzydcy Panowie, to drewniany instrument muzyczny z grupy aerofonów ustnikowych tradycyjnie używany przez pasterzy alpejskich do komunikacji przed erą komunikacji satelitarnej. Obecnie jednak nieco częściej służy do zabawiania tłumów wraz z rzucaniem flag kraju i kantonu przy lokalnym winku i fleszów skośnookich aparatów.

Czytaj dalej …

Kolorowi chłopcy czyli Gwardia Szwajcarska

Barwne, egzotyczne (i najczęściej bardzo przystojne) ptaki stojące na straży Papieża w Watykanie. Gwardia Szwajcarska. Dlaczego nie Gwardia Włoska? Dlaczego nie Gwardia Hiszpańska, albo chociażby Polska? Przecież jest wiele krajów, bardziej „zasługują” na tą służbę niż Szwajcaria, gdzie tylko około 40% populacji podpisuje się pod religią katolicką. Dlaczego?

Tradycja, oczywiście, Panie i Panowie, tradycja… i moda. Zaczęło się od pewnego 16-wiecznego trendu (jak pięknie te dwa słowa brzmią obok siebie). Otóż średniowieczna armia szwajcarska była uważana za niezwykle skuteczną i lojalną, dlatego „w modzie” było najmowanie helweckich oddziałów do osobistej ochrony europejskich dworów. Gwardia Szwajcarska działała wówczas między innymi na dworach francuskim, niemieckim i włoskim. W roku 1506 Papież Juliusz II, który wcześniej był Biskupem Lozanny i dlatego dobrze znał umiejętności szwajcarskiej armii, zaprosił do Rzymu helweckich żołnierzy. Czytaj dalej …

Mityczne stwory i dziwy Szwajcarii – część 2

Wiem, że lepiej „sprzedają się” opowieści polityczno – podatkowo – językowo – realiowe o Szwajcarii! Kto tam w dzisiejszym pędzącym świecie ma czas, żeby zagłębić się w historię o wiedźmach i dziwnych stworach, w które ktośtam kiedyś wierzył? No i co z tego, że wierzył, jak teraz już nie wierzy! I w żaden sposób to nie wpływa na obecną rzeczywistość!

Dlatego te wszystkie artykuły o „magicznej”, dawnej stronie Szwajcarii dedykuję tym, w których tak jak mnie,  historie o mitycznych stworach budzą małą Joankę, która skulona w łóżku przed spaniem słuchała historii mojej babci o zgubionej w ciemnym lesie dziewczynce, którą przed zjedzeniem przez wilki uratowała Matka Boska ze świecą w ręce, albo o tym, że jak w czasie burzy, a dokładniej w trakcie błyskawicy spojrzy się w niebo, to zobaczy się otwierające się niebiosa, a tam Jezusa i Marię. Tyle, że za tą chwilę prawdy zapłaci się utratą wzroku. Czytaj dalej …

Mityczne stwory i dziwy Szwajcarii – część 1

Jeśli ktoś regularnie czyta mojego bloga, to pewnie wie, jak bardzo fascynuje mnie lokalny folklor i ludowe wierzenia, mityczne zwierzęta, wiedźmy, pogańskie bożki i wszelkie inne prechrześcijańskie straszności, w które niegdyś wierzyli starzy górale z alpejskich hal. Jak ktoś przegapił, polecam artykuł o Toggeli (TU), czy słodziutkim Dahu – koziołku o dwóch krótszych, dwóch dłuższych nóżkach (TU).

Dzięki Tolkienowi nasza kultura przesiąknięta jest mitologią celtycką i nordycką. Każdy ma jakieś wyobrażenie, jak wyglądają i gdzie mieszkają krasnoludy, czy gnomy, małe dziewczynki chcą być elfkami, lub czarodziejkami, a chłopcy chcą walczyć z krwiożerczymi ogrami. Niewiele osób pamięta, że nasz słowiański folklor jest równie bogaty, choć dość daleki od celtyckiego. Za to nasze przeszłe wierzenia przeplatają się i dopełniają z mitologią germańską, dlatego w moich opowieściach będziecie mogli na pewno odnaleźć słowiańskie odpowiedniki. (Tak jak jedna z czytelniczek skomentowała historię o demonie nocnym Toggeli – „przecież to nasz polski dusiołek!”). Czytaj dalej …